Dlaczego Sensolek?

SENSO

Wszystko zaczęło się od sensoryki. To właśnie zajęcia sensoryczne
i obserwowanie, jak dzieci poznają świat przez dotyk, ruch, zapach, kolory i najprostsze doświadczenia, dały początek pomysłowi na Sensolka. Chciałam stworzyć miejsce, w którym dzieci mogą doświadczać, próbować i rozwijać się we własnym tempie – bez presji
i bez pośpiechu. I właśnie od tego SENSO wszystko się zaczęło.

OLEK

OLEK to mój Oluś 🤎
Mój młodszy syn i bardzo ważna część historii tego miejsca. To dzięki niemu jeszcze mocniej nauczyłam się patrzeć na świat oczami dziecka i dostrzegać,
że każde rozwija się, poznaje świat
i potrzebuje bliskości trochę inaczej. Kiedy szukałam nazwy dla miejsca, które miało być tak bliskie mojemu sercu, jego imię po prostu musiało się w niej znaleźć.
SENSO + OLEK = SENSOLEK

ALPAKA

Alpaki po prostu kocham. Są spokojne – zupełnie jak każdy rodzic :)) Są też mięciutkie, przyjazne i budzą same ciepłe skojarzenia. A właśnie takich emocji chciałam dla Sensolka – żeby było tu ciepło, spokojnie, naturalnie i po prostu miło. Dlatego wybór bohatera naszego logo był właściwie oczywisty.
Alpaka została z nami na dobre.

Kiedy po raz pierwszy zostałam mamą, miałam 24 lata. Razem z Szymonem chodziłam na spotkania dla mam, poznawałam inne kobiety na podobnym etapie życia i do dziś bardzo ciepło wspominam ten czas. Bo kiedy pojawia się dziecko, zmienia się właściwie wszystko. Nagle okazuje się, że czasem najbardziej potrzebujesz po prostu wyjść z domu. Usiąść gdzieś z innym dorosłym. Wypić ciepłą kawę. Porozmawiać z kimś, kto rozumie, dlaczego dzień z niemowlakiem potrafi być tak ciężki. Dość szybko wróciłam wtedy do pracy, Szymon poszedł do żłobka, a tamten etap się skończył. Pięć lat później zostałam mamą po raz drugi. I tym razem macierzyństwo wyglądało zupełnie inaczej.

Olek od pierwszych dni potrzebował nas bardzo, bardzo blisko. Był właściwie „nieodkładalny”, trudno było go uspokoić, a zwykłe wyjście z domu często stawało się wyzwaniem. Czułam, że rozwija się inaczej niż jego starszy brat. Około drugiego roku życia rozpoczęła się nasza droga związana z diagnozą spektrum autyzmu. Dla naszej rodziny był to moment, który zmienił bardzo wiele. Ale to właśnie Olek sprawił też, że zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na dziecięcy świat. Klasyczne zabawki nie zawsze go interesowały. Za to wszystko, czego można było dotknąć, przesypać, ścisnąć, poczuć, zakręcić, usłyszeć albo obserwować, potrafiło pochłonąć go na długo. Ryż przesypywany z pojemnika do pojemnika. Szeleszczące materiały. Różne faktury. Światła. Dźwięki. Proste doświadczenia, które dla dorosłego mogą wydawać się niczym szczególnym. Dla niego były fascynującym światem. Zaczęłam więc czytać. Szukać. Uczyć się codzienności z tą małą istotą. Coraz bardziej zgłębiałam temat rozwoju sensorycznego małych dzieci.
Najpierw dla własnego syna.
A później pojawiła się myśl:
a może można stworzyć coś także dla innych dzieci?

Zaczęłam szukać w Lublinie zajęć i miejsc przeznaczonych naprawdę dla najmłodszych. I wtedy jeszcze mocniej zobaczyłam coś, co jako mama czułam już wcześniej. Z małym dzieckiem –- szczególnie takim, które potrzebuje więcej spokoju, bliskości i uwagi, naprawdę nie zawsze jest gdzie pójść. Duże sale zabaw są fantastyczne dla starszaków, ale roczne, dwuletnie czy trzyletnie dziecko potrzebuje czegoś zupełnie innego. Mniejszej przestrzeni. Spokojniejszego tempa. Miejsca, w którym nie trzeba co chwilę patrzeć, czy rozpędzony starszak nie wbiegnie w malucha.
A rodzic?
Rodzic przecież też czasem potrzebuje po prostu usiąść. Wypić kawę. Porozmawiać. Poznać inną mamę czy tatę. Nie tłumaczyć, dlaczego jego dziecko zachowuje się właśnie tak. Być przez chwilę wśród ludzi, którzy są na podobnym etapie życia. Pomyślałam więc: a gdyby stworzyć takie miejsce? Nie wielką salę zabaw. Nie tylko salę na zajęcia. Ale niewielką, naturalną przestrzeń stworzoną od początku dla maluchów i ich rodziców. Miejsce na swobodną zabawę. Na pierwsze przyjaźnie. Na sensoryczne odkrycia. Na zajęcia, urodziny i zwyczajne wtorkowe przedpołudnie, kiedy trzeba po prostu wyjść z domu.
I tak krok po kroku powstał Sensolek.

Prowadzę to miejsce z ogromnym zaangażowaniem. Jestem tutaj, obserwuję, słucham Was – rodziców, wymyślam kolejne zajęcia, zmieniam, poprawiam i ciągle zastanawiam się, co jeszcze możemy zrobić lepiej. Sensolek jest bardzo „mój”. Ale już dawno przestał być tylko mój. Bo dzisiaj tworzycie go również Wy. Rodzice, którzy wpadają pierwszy raz i ci, których znamy już po imieniu. Dzieci, które na początku tylko leżały, następnie raczkowały i w końcu stawiały u nas swoje pierwsze kroki, a później wracają jako coraz bardziej samodzielne przedszkolaki. Rozmowy przy kawie. Nowe znajomości. Wspólne urodziny, zajęcia, śmiech, czasem dziecięce łzy i całe to małe, codzienne zamieszanie. To właśnie z tego powstała społeczność Sensolka. Sensolek zaczął się od jednego dziecka, jednej mamy i pomysłu na miejsce, którego sama wtedy potrzebowałam.
Dziś tworzymy to miejsce razem <3

Agata,
mama Szymona i Olka, założycielka Sensolka

Lokalizacja

ul. Pana Balcera 6a
20-631 Lublin

Godziny otwarcia

Poniedziałek: 11:00 – 19:00
Wtorek – Piątek: 10:00 – 19:00
Sobota: 10:00 – 17:00
Niedziela: Nieczynne


Dane kontaktowe

tel. +48 518 572 590
e-mail: bawialnia.sensolek@gmail.com
NIP: 716 280 49 85

© 2026 Sensolek · All Rights Reserved